Apothecary 87 Salt Tonic - Recenzja

04 kwietnia 2019




Od co najmniej dwóch lat szukam kosmetyku z solą morską, który nadawałby się do układania i teksturowania męskich fryzur. Testowałam wszystko co wpadało mi w ręce, a widniejący na opakowaniu napis Sea Salt przyciągał mnie jak magnes.



Szukałam produktu, który pozwoliłby stylizować męskie włosy bez nadmiernego ich obciążania czy sklejania (niestety wiele „soli morskich” pozostawia po sobie niemiłe wspomnienie w postaci „mokrej Włoszki”), bez nadmiernego przesuszania (po niektórych solach obawiałam się, że  włosy już nigdy nie wrócą do normy) bez przesadnego puszenia (back to the 80’s), a przede wszystkim takiego, który pozwoli na wymodelowanie fryzury przy użyciu suszarki i szczotki.

Barber shop to nie egzotyczna plaża (bardzo nad tym ubolewam), gdzie włosy smagane gorącym wiatrem i przypiekane palącym słońcem, wysychają układając się w przepiękne luźne pasma. Nie mogę przecież wypuścić klienta z mokrymi, spryskanymi solą morską w spray’u włosami, gwarantując mu wspaniałych efektów stylizacji, ale dopiero po godzinie…

Niestety dotychczas testowane produkty nie spełniły moich oczekiwań. Wybrałam z nich tylko te, które nadawały się do dłuższych lub kręconych włosów, które można było suszyć dyfuzorem lub mogły być używane przez moich klientów w domu.

Wciąż jednak czekałam na ten jedyny, wymarzony. Traciłam już nadzieję, gdy w moje ręce wpadł Salt Tonic Aphotecary87. Niezbyt entuzjastycznie zabrałam się za testowanie…Jak myślicie? Przeszedł próbę moich wygórowanych oczekiwań?


APHOTECARY 87 - HISTORIA

Sam Martin (nikomu wówczas nieznana postać) był grubo przed trzydziestką kiedy rozpoczął działalność pod nazwą Aphotecary87. Zanim jednak postawił wszystko na jedną kartę, na potrzeby własnej brody zaczął eksperymentować miksując różne olejki i nietypowe zapachy. Traktował to totalnie zajawkowo. Nie przeszło mu nawet przez myśl jak mocno, ten zmiksowany w zaciszu domowej kuchni olejek, potrząśnie światem brodaczy. Gdy okazało się, że wszyscy brodaci koledzy dopytują się o niezwykły zapach jego olejku, postanowił, że spróbuje wyprodukować go na nieco większą skalę. Obecnie marka Aphotecary87 jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych, europejskich marek kosmetyków do brody i włosów, a zapach sztandarowego produktu jakim jest Original Beard Oil zna każdy szanujący się brodacz. Moim ulubionym kosmetykiem tej marki jest Shave Oil, którego zapach zwala z nóg.

Po wypuszczeniu swojej dotychczasowej gamy kosmetyków, przez dłuższy czas o Aphotecary87 było cicho. Tzn. cicho może nie było, ale nie pojawiały się żadne nowe produkty, aż do teraz. Oto wyłania się z pachnącej ziołami Apteki nowy twór Salt Tonic - prestyler.



SALT TONIC

Przyznam, że dość sceptycznie podeszłam do tego produktu. Wzięłam go na testy z czystej ciekawości i … się zakochałam! Tak, to jest ten wymarzony. Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem, ale na jakiś czas Reuzel Grooming Tonic odstawiam na półkę.

Stylistyka opakowania nawiązuje do całej marki. Ciemna prosta butelka charakterystyczną czcionką oznajmia, że znajdujący się w niej produkt to spray stylizujący z dodatkiem soli. Zapach kosmetyku przenosi na plażę. Mówię zupełnie serio! Choć nie każdemu może się on podobać mnie ujął swoją prostotą. Nie znajdziecie w nim ani nut egzotycznych owoców ani korzennych przypraw, za to znajdziecie zapach prawdziwego morza i morskiego wiatru. Dla mnie bomba! W szczególności gdy tęskno mi do urlopu :)

Salt Tonic nie obciąża i nie skleja włosów, za to podnosi je mocno u nasady i nadaje im mega objętość. Wspaniale współpracuje z suszarką i szczotką, na czym najbardziej mi zależało. Włosy po nim są matowe, ale nie sprawiają wrażenia przesuszonych. Idealnie sprawdził się nawet na cienkich i delikatnych włosach. W wielu przypadkach nie musiałam używać już pomady do włosów, bo Salt Tonic wystarczająco utrzymywał fryzurę w ryzach.

W dobie fryzur typu mess produkt ten wskakuje na moją listę absolutnych „must have’ów”, ale muszę przyznać, że idealnie sprawdził się też do nadawania objętości Pompadourom.



JAK UŻYWAĆ

Salt Tonic jest łatwy w użyciu, wystarczy wilgotne, wysuszone ręcznikiem włosy spryskać odpowiednią porcją kosmetyku i zostawić do wyschnięcia lub wysuszyć suszarką. Mówiąc "odpowiednia porcja kosmetyku” mam na myśli taką ilość produktu, która nie przeciąży i nie przesuszy włosów. Salt Tonic łatwo wyczuć, więc nie powinniście mieć problemów z jego nakładaniem najmniejszych problemów.

Jeśli chcecie nadać fryzurze objętości, po użyciu „soli morskiej” wysuszcie włosy suszarką, używając szczotki. Gdy marzy Wam się tekstura lub chcecie by włosy były w lekkim nieładzie, wysuszcie je suszarką (bez użycia szczotki) lekko ugniatając dłonią. Jeśli natomiast Wasze włosy są długie i kręcone pozostawcie je do wyschnięcia (wiecie, że loki nie lubią suszarki).


PODSUMOWANIE 

Dla mnie Salt Tonic to objawienie tego roku. Choć testuję go od niedawna to wiem, że na stałe zagości w moim kosmetycznym niezbędniku.

Jeśli jesteś barberem koniecznie wypróbuj ten produktu, gwarantuję, że Cię nie zawiedzie. Jeśli natomiast z barberingiem łączy Cię jedynie comiesięczna wizyta w ulubionym barber shopie, to przy kolejnym strzyżeniu obowiązkowo sprawdź czy ten produkt jest już dostępny u Twojego barbera i przetestuj go na swojej głowie.


POLECANE PRODUKTY




Autorka: Patrycja Besaha - Jedna z najbardziej rozpoznawalnych kobiet polskiej sceny barberskiej. Właścicielka Petit Pati Barber Shop, oraz organizatorka szkoleń w Petit Pati Barber School. Ambasadorka marki Freak Show.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

0 komentarze