ROZMOWA Z DELMĄ - PIERWSZYM SCUMBASADOREM MARKI REUZEL W POLSCE

20 sierpnia 2018


Mateuszu, znamy się od lat więc pozwolę sobie mówić do Ciebie DELMA. Do stycznia 2018 r. byłeś barberskim misterem „universum”, najjaśniejszą z jasnych gwiazd Butter Cut Barber Shop oraz współwłaścicielem i ambasadorem barberskiej marki kosmetycznej produkującej olejki do brody czy pomady do włosów. Tobie jednak wciąż było mało i wyciągnąłeś rękę po jeszcze jeden tytuł, który zresztą (według mnie zasłużenie) wygrałeś. Zostałeś pierwszym w Polsce SCUMBASADOREM MARKI REUZEL. Wiem, że słowo SCUMBASADOR to gra słów. Czy mógłbyś ją rozszyfrować?

Delma: Bardzo mi miło, że tak mnie przedstawiasz. Nie zdawałem sobie sprawy, że jestem już tak utytułowany (śmiech).
SCUMBASSADOR to połączenie dwóch słów AMBASADOR I SCUMBAG. Ambasador nie jest trudny do rozszyfrowania, natomiast SCUMBAG oznacza drania, łotra, kanalię, luja (w slangu również kondoma, prezerwatywę).
Już pierwsze skojarzenia powinny nasuwać się same, ale to nie koniec łamigłówki bo tłumacząc SCUMBAG na język niderlandzki poznamy słowo klucz czyli SCHOREM, które ma dwa znaczenia „ogolić go” lub po prostu „dupki, szumowiny”, a nie jest tajemnicą, że każdy barber to szumowina (śmiech).

Dlaczego SCHOREM to słowo-wytrych?

Oprócz znaczeń, o których już wspomniałem, SCHOREM to nazwa małego barber shopu w Holandii, który 7 lat temu w wielkim stylu rozpoczął prawdziwe odrodzenie klasycznych barber shopów w Europie i w Stanach Zjednoczonych.  Dwóch przyjaciół Rob & Leen, którzy będąc znanymi fryzjerami damsko-męskimi podjęli odważną, w tamtych latach, decyzję i otworzyli barber shop z prawdziwego zdarzenia. Mały ale totalnie klimatyczny i stylowy. Odnieśli sukces jakiego się nie spodziewali i o SCHOREM usłyszał cały świat.
Teraz już nikt tego nie pamięta, ale jeszcze 4-5 lat temu dostępność kosmetyków barberskich była znikoma. Dlatego Rob, zgodnie z etosem DIY postanowił upichcić we własnej kuchni coś co przypominałoby pomadę do włosów o jakiej marzyli. Cała zabawa skończyła się dość dramatycznie, gdyż niewiele brakowało by puścił z dymem całe mieszkanie!
Szczęśliwym trafem na ich drodze stanął ktoś kto pomógł im stworzyć dwie pierwsze pomady, które z tymi z kuchni Roba miały już niewiele wspólnego. Tak powstały pomady REUZEL zwane ŚWINIAMI.
Nazwa REUZEL, też nie jest przypadkowa. Oznacza smalec! To idealne choć dość przewrotnie określenie konsystencji pomady woskowej.

Dlaczego Ty? Wiem, że zazwyczaj trudno się mówi o własnej świetności…ale wierzę, że Tobie pójdzie sprawnie (śmiech). Jeśli to nie tajemnica, powiedz też jak wyglądał konkurs na SCUMBASADORA i co zdecydowało o Twojej wygranej?

To była szybka akcja, ekipa polskiego Reuzel’a ogłosiła nabór na pierwszego, polskiego ambasadora marki. W skrócie polegał on na nagraniu krótkiego wideo, w którym uczestnik prezentował strzyżenie, jednocześnie tłumacząc krok po kroku całą technikę cięcia. Zadanie nie było łatwe gdyż całe nagranie musiało być w języku angielskim. Kryteria wg których uczestnicy byli  oceniani pozostają tajemnicą, ale wiem że oprócz sprawnego posługiwania się językiem angielskim, oceniano: poprawność strzyżenia, technikę cięcia, wygląd i stylówkę oraz poczucie humoru (śmiech).
Podpasował im też styl mojej pracy. Jak powiedzieli mi później na SCUMBASADORÓW szukają ludzi, których z chęcią zatrudniliby w swoim barber shopie. To był ogromny komplementem i docenienie mojej pracy!



Czy dużo osób zgłosiło się do konkursu?

Z tego co wiem zainteresowanie było spore, ale bariera językowa i krótki czas przyjmowania zgłoszeń zweryfikowała finalną ilość kandydatów.

Co wydarzyło się po Twojej wygranej? Jak przygotowywałeś się do objęcia nowej funkcji?

Otrzymałem informację, że padło na mnie, a ostateczną decyzję podjęli Leen i Rob (o czym wcześniej nie wiedziałem). Zaprosili mnie do swojej szkoły barberskiej Old School Academy w Rotterdamie na pięciodniowe szkolenie, po którym miałem zostać oficjalnym edukatorem marki Reuzel. Wiedziałem, że muszę do tego podejść bardzo poważnie, wraz ze mną szkolili się inni Scumbasadorzy z całej Europy i Stanów Zjednoczonych. Same asy. Przyznam, że się trochę stresowałem.

Jak wyglądało szkolenie?

To był intensywny czas. Ręce bolały, a głowa pękała od nawału informacji. Przedstawiano nam autorskie techniki cięcia, ale były one przedstawione w taki sposób byśmy mogli później nauczać. Strzyc a uczyć jak strzyc, to dwie różne rzeczy, ale wiesz co było dla mnie najbardziej satysfakcjonujące? Praca w grupie tak otwartych i utalentowanych ludzi. Pati, widziałem takie fryzury i techniki cięcia, że możesz mi tylko pozazdrościć (śmiech), ale tak na poważnie to uważam, że te 5 dni spędzone z nimi w Rotterdamie to jedne z najlepszych dni w moim zawodowym życiu. Mam nadzieję, że teraz umiejętnie będę przekazywał tą wiedzę dalej!

W to akurat nie wątpię. Zawsze Ci mówiłam, że powinieneś zostać szkoleniowcem bo jesteś w tym naprawdę dobry. Zresztą sama byłam u Ciebie na szkoleniu i wiem, że robisz kawał dobrej roboty! 

Mile wspominam to szkolenie! (Tutaj Delma puszcza do mnie oczko, ale ja nie wiem i nie chcę wiedzieć co ma na myśli)


Delma wróć na ziemię! SCUMBASADOR  to nie tylko korzyści płynące ze sławy (śmiech) ale też obowiązki. Jakie?

Jestem edukatorem marki REUZEL. Prowadzę w całej Polsce szkolenia ze Schoremowskich strzyżeń. Sama wiesz, że te techniki bardzo ułatwiają początkującym zrozumienie geometrii cięcia, a ludziom z doświadczeniem porządkuje system pracy. Oprócz tego opowiadam i pokazuję różne triki z wykorzystaniem produktów Reuzel, również w social mediach.

Jak narazie w Polsce mamy jednego SCUMBASADORA - Ciebie, czy Twoim zdaniem tak już zostanie, czy może zapotrzebowanie rynku na edukatorów jest zdecydowanie większe, przez co z czasem będzie Was przybywać?

Niewykluczone, w tym momencie szkolenia, które robię to LEVEL 1 czyli takie wprowadzenie do całej filozofii i technik cięcia. W przyszłym roku czeka mnie kolejne szkolenie w Old School Academy, a co za tym idzie wprowadzę nowe kursy na kolejnym poziomie czyli LEVEL 2. Zapotrzebowanie na edukatorów jest i będzie, ponieważ ludzie chcą się uczyć i strzyc coraz lepiej - wiec kto wie, może pojawi się kolejna rekrutacja, ale póki co nic mi o tym nie wiadomo.

Ilu SCUMBASADORÓW działa w Europie i w Stanach Zjednoczonych?

Na szkoleniu, na którym byłem pojawili się wszyscy pełniący tą  funkcję w Europie, Australii i Tajwanie łącznie 17 osób. Do tego dochodzi 42 Scumbasadorów w USA!

Imponująca liczba, czy każdy z Was ma ściśle określony obszar działania?

Jeśli chodzi o Europę to każdy z nas właściwie działa w swoim kraju, natomiast zdarzają się sytuacje kiedy musimy wspomóc się podczas większych imprez. Wtedy granice nie mają znaczenia.



Działasz jako szkoleniowiec marki Reuzel już od pół roku. Jak się czujesz w tej roli, czy masz przez to dużo więcej obowiązków i jak zostałeś przyjęty na polskiej scenie barberskiej?

Ja się w tej roli czuję świetnie!

Nie wątpię (śmiech) 

Pati, czy Ty musisz?

Przepraszam, mów.

Lubię uczyć. Mam wtedy możliwość zaobserwowania, jak różne jest podejście do tematu, wśród innych barberów. Uwielbiam kontakt z ludźmi, z którymi dzielę tą samą pasję.

W Polsce szkolenia barberskie cieszą się dużym zainteresowaniem, czy po ostatnich sześciu miesiącach potwierdzisz moje słowa?

Jak najbardziej! Myślę, że nadszedł czas kiedy ludzie wykonujący zawód chcą być coraz lepsi, przez co coraz więcej czasu poświęcają edukacji. Nasz zawód nie jest łatwy, trzeba się napracować, obsłużyć wielu klientów. Barberzy szukają też sposobów na usprawnienie i uporządkowanie swojej pracy. Wkurzam się tylko, zresztą wiem, że Ty też, że na rynku pojawiają się kursy, które obiecują zrobić z Ciebie barbera w weekend i przykro się patrzy jak wiele osób się na to nabiera.

To fakt. Przykro się na to patrzy, ale tak jest w każdej branży.
Wracając do Reuzela, to mamy do czynienie ze znaną marką kosmetyków barberskich więc mam świadomość, że rola SCUMBASADORA jest prestiżowa, ale znam Twój napięty grafik, by móc pełnić tą funkcję musiałeś zrezygnować z wielu ciekawych działań zawodowych, a coś takiego jak czas wolny u Ciebie nie istnieje. Czy warto?

Nie mam co do tego żadnych wątpliwości! Uwielbiam swoją pracę - przecież wiesz! Reuzel to produkty, których używam od momentu kiedy się pojawiły na rynku. Lubię je! Zresztą lubię całą historię, która kryje się za ich powstaniem. Wisienką na torcie jest możliwość współpracy z cała ekipa Schorem, z Robem i Leenem na czele. Barber uczy się przez całe życie, a jak już się uczyć, to od najlepszych!

Doprowadzenie tej rozmowy do skutku zajęło nam niemal trzy miesiące. To idealne świadectwo jak mało wolnego czasu posiadasz. Jednak kilka dni temu oglądałam nowy klip zespołu CF98, którego jesteś członkiem. Powiedz jak znajdujesz na to wszystko czas…czy Ty coś bierzesz? (śmiech)

Tak…czasami biorę…urlop (śmiech).
Gram w zespołach od 15 lat i zawsze znajdowałem i będę znajdował na to czas. To wszystko kwestia organizacji i logistyki. Wiem, że dużo pracuję, dużo za dużo, ale powiedz kto w dzisiejszych czasach pracuje mało. Tak to jest już skonstruowane. Czasami jestem zmęczony i mam wszystkiego dość. Wtedy pakuję plecak i jadę na jakiś szybki wypad w odjechane miejsce i wracam z bateriami naładowanymi na full. Ja lubię wszystko co robię, a to bardzo pomaga.

Dzięki, że i dla mnie znalazłeś chwilę! Cieszę się, że tak dobrze czujesz się w nowej roli i oczywiście bardzo Ci gratuluję. Dziś już kończymy, ale widzimy się we wrześniu…

Oooo tak! International Barber Battle gdzie oboje sędziujemy. Jestem bardzo ciekawy tej imprezy, ale też mam wobec niej duże oczekiwania. Wiem, że jak ona wypali to wszystkie następne będą już tylko lepsze! Co do „znalezionej chwili” to chyba ja powinienem Ci podziękować, że ją znalazłaś. Czasami tygodniami potrafisz nie odbierać telefonu, więc kto tu jest zapracowany?!

Delma…nie odbieram…bo nie chce mi się z Tobą rozmawiać (rubaszny śmiech).

Rozmawiała: Patrycja Besaha - Jedna z najbardziej rozpoznawalnych kobiet polskiej sceny barberskiej. Właścicielka Petit Pati Barber Shop, oraz organizatorka szkoleń w Petit Pati Barber School. Ambasadorka marki Freak Show.


PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

0 komentarze