Jak zostać barberem - czyli od zera do barbera

09 maja 2018


     Bardzo często spotykam na swojej drodze ludzi, którzy chcieliby zająć się barberingiem. Gdy publikuję w sieci ogłoszenie o pracę, w ciągu godziny dostaję kilkanaście maili z zapytaniem czy zamiast pracownika może być praktykant lub czy przyjmiemy na naukę zawodu. Na jedno CV od fryzjera przypada dziesięć zapytań o to jak zostać barberem (na marginesie - brak fryzjerów męskich to zmora każdego barber shopu).

      Gdy na fanpageu Petit Pati Barber School pojawiają się nowe terminy szkoleń, rozdzwania się telefon, a w słuchawce słychać pełne nadziei głosy, pytające czy to „szkolenia od zera”.
      Również w prywatnych wiadomościach, osoby znające moją historię, szukają inspiracji, wsparcia i informacji co zrobić i jak to zrobić, by zmienić dotychczasowy, często nudnawy zawód na barbering. Wielu z nich myśli, że to łatwy i przyjemny sposób na zarobienie godziwych pieniędzy i zakładają, że fryzjerstwa męskiego nauczą się w tydzień, góra w miesiąc. Niestety ich wyobrażenie jest totalnie oderwane od rzeczywistości.

        Fryzjerstwo męskie to rzemiosło, a każde rzemiosło wymaga wiedzy i praktyki, której nie zdobywa się na kursie weekendowym. Dlaczego nikt nie podejmuje się nauki krawiectwa z założeniem, że za miesiąc otworzy butik lub nie oddaje samochodu mechanikowi z dwu-miesięcznym stażem. Fryzjerstwo to zawód jak każdy inny i jeśli ktoś zdecyduje się na jego naukę musi liczyć się z czasem, który upłynie zanim będzie gotowy do pracy w barber shopie.



       Oficjalna droga by zostać fryzjerem w Polsce jest wyboista i wiedzie przez szkoły zawodowe, w których poziom edukacji woła o pomstę do nieba, przez praktyki, po których uczniowie są bogatsi tylko o dwie, nowe umiejętności - zamiatanie podłóg i parzenie kawy, kończąc na egzaminie czeladniczym, którego zadania dotyczą niemal wyłącznie fryzjerstwa damskiego…

       Nic dziwnego, że ludzie szukają alternatywnej drogi, krótszej, ciekawszej, dotyczącej fryzjerstwa męskiego. Problem w tym, że w Polsce nie ma szkół przeznaczonych dla pasjonatów męskich cięć i niestety nic nie wskazuje na to by sytuacja w najbliższym czasie miała ulec zmianie.

       Więc jak zostać barberem? No cóż, nie jest to łatwe i wymaga ciężkiej pracy, ogromnej determinacji i wielu poświęceń, ale dla chcącego…..
       Plan działania wygląda następująco:

Etap 1


1) Kup maszynkę (póki co, tylko maszynkę).
2) Obejrzyj 40 filmików ze strzyżeniami na YouTube.
3) Wykonaj 100 strzyżeń na swoich kolegach, znajomych, rodzinie (zapewniam, że będzie to 100 nieudanych cięć, więc uprzedź swoich modeli).

Śmiało mogę powiedzieć, że pierwszy etap jest najlepszym sposobem weryfikacyjnym i z doświadczenia wiem, że 99% zainteresowanych go nie przechodzi bo:

1) Kupno maszynki wiąże się z wydatkami i nie jest to 39,99 pln w Stonce - 20% odpada
2) Zamiast filmików z technikami cięcia lepiej zobaczyć nowy serial na Netflixie - 20%odpada
3) Wykonać 100 strzyżeń to dla początkującego jakieś 200 godzin pracy!!! - 59% odpada

Jeśli komuś wystarczyło zapału, energii i czasu, żeby pokonać pierwszy etap, godzien jest gromkich braw, bo znalazł się w jedno -procentowej grupie przyszłych barberów i może przejść do etapu drugiego.

Etap 2


 1) Udaj się na swoje pierwsze, profesjonalne szkolenie barberskie. Pamiętaj tylko by
     wybrać kurs dla początkujących, który odbywa się w małych grupach lub szkolenie
     indywidualne. Dla osób niedoświadczonych zbyt zaawansowane techniki
     mogą być frustrujące i wywołać niechęć do dalszej pracy. Poza tym z
     zaawansowanego szkolenia nowicjusz niewiele wyniesie gdyż prezentowanych technik
     zwyczajnie nie zrozumie. Dlatego zgłaszając się na szkolenie zawsze poinformuj
     organizatora, że startujesz od zera (100 wykonanych strzyżeń to nadal jest poziom
     zerowy).

2) Przez kolejne miesiące trenuj to czego nauczyłeś się na szkoleniu.

3) Regularnie wykonuj też „fryzjerską gimnastykę” czyli ćwicz sprawność i elastyczność 
    nadgarstków, palców, całych dłoni oraz ramion. Przykładowe ćwiczenia:

    Ćwiczenie 1

    Na główce fryzjerskiej (damskiej lub męskiej) czesz…warkocze. Może to brzmi mało
    barbersko, ale to najlepszy sposób na uelastycznienie palców i poprawienie
    koordynacji dłoni. Jak nauczysz się klasycznego warkocza przejdź do bardziej       
    zaawansowanych - dobierańców, kłosów itp.

    Ćwiczenie 2

    Na główce fryzjerskiej trenuj wydzielanie: przedziałków, sekcji i separacji. Nauczy Cię to
    poprawnego i pewnego chwytu oraz usprawni pracę grzebieniem.

    Ćwiczenie 3

    Nie rozstawaj się z nożyczkami. Baw się nimi próbując wykonywać różne triki oraz
    trenuj pracę nożyczkami wprawiając je w ruch wyłącznie za pomocą kciuka.

Czas trwania etapu drugiego uzależniony jest od ilości czasu poświęconego treningowi. Uważam (zakładając, że masz smykałkę do tego fachu) że trenując 8-10 h dziennie, na modelach, w ciągu pół roku masz szansę stanąć przy fotelu jako „junior barber”. Oczywiście sukces zależy od Twoich predyspozycji, zdolności i sprawności manualnej, zaangażowania oraz od mentora, który Cię prowadzi.



       Barbering bardzo mocno się rozwija i mam nadzieję, że w końcu powstaną pierwsze szkoły uczące tego wspaniałego rzemiosła. Chciałabym by kolejne pokolenia barberów nie musiały uczyć się z filmików na YouTube tylko korzystały z profesjonalnej i rzetelnej wiedzy starszych i doświadczonych kolegów/nauczycieli. Z ogromną przyjemnością uczę uczniów, prowadzę szkolenia i przygotowuję barberów do pracy w moich barber shopach, cieszę się, że uczestniczę w tworzeniu nowej fryzjerskiej rzeczywistości i dziękuję wszystkim moich kolegom i koleżankom po fachu, którzy przekazują swoją wiedzę i doświadczenie barberskiemu narybkowi. Póki co to my jesteśmy odpowiedzialni za kierunek, w jakim polski barbering podąży. Nie tracę jednak nadziei, że zarówno Cech Rzemiosł jak i Ministerstwo Edukacji zrozumieją, że fryzjerstwo męskie to nie chwilowa moda tylko stare jak świat rzemiosło, które potrzebuje wyodrębnienia i samodzielności, a my barberzy i nasi uczniowie chcemy zdawać polskie egzaminy czeladnicze i mistrzowskie.

          Wszystkim początkującym życzę przede wszystkim determinacji i zapału. Wielu, z Was po drodze zrezygnuje co jest zupełnie naturalne. Taka jest kolej rzeczy, że w nauce i późniejszej praktyce  wytrwają tylko ci którym barberski fach jest pisany. Trzymam za Was kciuki!


Autorka: Patrycja Besaha - Jedna z najbardziej rozpoznawalnych kobiet polskiej sceny barberskiej. Właścicielka Petit Pati Barber Shop, oraz organizatorka szkoleń w Petit Pati Barber School. Ambasadorka marki Freak Show.


PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

8 komentarze

  1. Świetny artykuł,
    Tak jak napisałaś, nawet bardzo dobry kurs czy też szkolenie to dopiero początek drogi. Sam wróciłem z Londynu, gdzie ukończyłem London School of Barbering. 3 miesiące ciężkiej pracy, a mimo wszystko wiem że sporo nauki przede mną. Mimo to warto zainwestować w siebie, ale przede wszystkim być nastawionym na mega ciężką pracę! Dobre podejście i pokora to podstawa ����

    Pozdrowki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,mam male pytanko odnosnie kursu w Londynie, czy rzeczywiscie jest wart tych pieniedzy i czy po trzech miesiacach mozesz smialo szukac pracy?Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Konkerytny artykuł.
    Mam 32 lata, służę w Policji. Od jakiegoś czasu bardzo pochłonął mnie temat pracy barbera. Nigdy jednak nie miałem okazji uczestniczyć w żadnym szkoleniu czy kursie barberskim. Mimo to uwielbiam strzyc. Kocham dźwięk trymera koszącego włosy na brodzie tudzież głowie. Nie uważam siebie samego za świetnego fryzjera, ale ludziska, których mam okazję stylować mówią, że mam smykałkę/dryg.. że minąłem się z powołaniem. Uwielbiam fryzjerstwo męskie, jaram się brodami, stylami. Marzę by zostać kiedyś barberem ale.. mieszkam w małym miasteczku, gdzie trend zapuszczania, pielęgnacji brody jest znikomy a facetów, których stać na to by zadbać o siebie jest pewnie nieduża garstka. Porzucić tymczasowy zawód, przenieść się z żoną i synkiem do większego miasta by pracować w czymś co mnie jara, co mnie uspokaja i daje satysfakcje jest kuszące. Mimo to nie chce rozstawać się z tym miejscem, rodziną, przyjaciółmi. Moje miasteczko liczy 15 tys. mieszkańców, o barber shopie można jedynie pomarzyć. Pozostaje tylko zamiłowanie, pasja i zazdrość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Rzuć policję i przeprowadź się do Poznania :) jak będziesz chciał, to się odezwij...

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie sytuacja wygląda podobnie jak u kolegi z policji. Różnica jest taka, że jestem trochę młodszy bo mam 25 lat i od 5 lat pracuję jako kierowca (zaczynałem na busach, teraz ciężarówka). Coraz częściej mam takie dni, że mam po prostu dość i chciałbym to rzucić w diabły i poświęcić się sztuce barberingu jednak nie wiem jak zacząć. Mieszkam w Krakowie i z tego co się zorientowałem to nie ma tutaj żadnej szkoły przygotowującej do zawodu barbera, a prawdę mówiąc nie stać mnie narazie, żeby wydać 10 000 na miesięczny kurs w Warszawie. Może ktoś mi doradzi jak zacząć swoją przygodę z tym pięknym zawodem

    OdpowiedzUsuń